ZGODNIE Z HIPOTEZĄ

07Jap-faces

Zakładając, iż „struktura ja” jest czynnikiem pośredniczącym przy powsta­waniu zachowań prospołecznych, możemy spodziewać się, iż okoliczności, które osłabiają regulacyjny wpływ „struktury ja”, które ją wyłączają mogą (czy też powinny) prowadzić do osłabienia lub zaniku zachowań zorientowanych na dobro in­nych osób.Zjawisko wyłączenia „struktury ja” stało się przedmiotem zainteresowań i badań P. Zimbardo (1969), który nazwał je „deindywidualizacją” (charakteryzowaliśmy je bliżej w in­nym miejscu, por. Reykowski 1973).Zgodnie z hipotezą „deindywidualizacji” takie czynniki jak uczestnictwo w dużej grupie i silna koncentracja uwagi na aktywności członków grupy, sytuacja anonimowości, znale­zienia się w zupełnie nowym, obcym miejscu itp. powodują osłabienie lub wyłączenie regulacyjnej roli „struktury ja”. W związku z tym właściwości „ja” przestają wpływać na za­chowanie, m.in. zanika poczucie odpowiedzialności za skutki własnych czynów wobec innych. Używając kategorii stosowa­nych przez nas, powiedzielibyśmy, iż „standardy własne” przestają oddziaływać na to, co człowiek robi. Zimbardo poddał eksperymentalnemu testowi swoją hipotezę. Dwie grupy osób badanych, młodych dziewcząt, brały udział w eksperymencie realizowanym według schematu Milgrama (miały uczyć kogoś prostych czynności, karząc za błędy ude­rzeniami prądu o wybranym przez siebie czasie trwania i sile).

GENERALIZACJA STANDARDÓW

63fb30e77ad0711c15a427dacf4ab595_3f340b

Powstaje pytanie, czy tego rodzaju wybór możemy wyjaśnić w ramach hipotezy „generalizacji własnych standardów”? Otóż, jak się wydaje, zachodzą dwie możliwości wyjaśnienia tego rodzaju zjawisk.Pierwszy wariant -wyjaśnienia wymaga odwołania się do zja­wiska „centryzmu” opisanego przez J. Piageta. Jak wiadomo, Piaget twierdzi, iż dla fazy przedoperacyjnego myślenia cha­rakterystyczna jest skłonność do koncentrowania się na naj­bardziej widocznych lub najbardziej angażujących wymiarach percepcyjnych. W rezultacie następują określone błędy orien­tacji: dziecko, uwzględniając tylko jeden wymiar zmieniające­go się przedmiotu, nie dostrzega zmian zachodzących na in­nych wymiarach, a w związku z tym nie rozumie natury za­szłej zmiany (por. Piaget 1966, Fraisse i Piaget 1967). Elemen­tarnym przykładem centryzmu jest egocentryzm, tj. niezdol­ność widzenia rzeczywistości z perspektywy cudzej.Posługując się kategorią centryzmu dla analizy interesujących nas tu zjawisk, wysuwamy przypuszczenie, iż jednostka może ulegać centralizacji na cudzym punkcie widzenia i z tego punktu widzenia rozpatrywać zjawiska równie jednostronnie jak z własnego. Jeżeli więc ktoś skupi się bardzo na punkcie widzenia innej osoby, to może pomijać punkt widzenia nie tyl­ko pozostałej reszty, ale swój własny także.

CZYSTY ALTRUIZM

images (1)

Opisana tu hipoteza „gene­ralizacji własnych standardów” zakłada, że potrzeby innych osoj mają tym mniejszy wpływ na zachowanie, im bardziej osoby te są psychologicznie odległe od „ja”. Przewiduje się I więc: malejący potencjał motywacyjny obiektów rozmieszczo­nych w przestrzeni pychologicznej podmiotu coraz dalej od „ja . Jedną z konsekwencji takiego przewidywania jest ocze­kiwanie, iz w wypadku konfliktu między interesami własnymi a interesami cudzymi jednostka wybierze interesy własne a także w wypadku konfliktu między interesami osoby bliższej i dalszej wybierze interes osoby bliższej. Hipoteza ta najwy­raźniej zatem me tłumaczy przypadków „czystego altruizmu”, to jest takich, gdy osoba rezygnuje z interesów własnych na rzecz interesów kogoś innego, lub też, gdy poświęca interesy osób bliższych na rzecz dalszych. Wypadki jednego i drugie­go rodzaju obserwuje się w życiu, a bywają one czasami wy­woływane w warunkach eksperymentalnych. Na przykład zau­ważono, że dzieci, którym kazano rozdzielić nierówną (niepa­rzystą) liczbę cukierków między przyjaciela i nie znane dziec­ko, dawały czasami więcej nie znanemu dziecku niż przyjacie­lowi. W eksperymentach prowadzonych przez M. Zwolińskie­go w naszym laboratorium, gdzie dzieci miały rozdzielać pew­ne dobra między siebie a dwoje innych, zdarzały się wybory faworyzujące inne dziecko (por. Reykowski 1976b).

PROCESY I ZJAWISKA

7206891286_1aeef91bfd

Oba przedstawione tu procesy działają w przeciwnych kie­runkach, a postawa jednostki będzie zatem wypadkową ich obu.Rozważane tu zjawisko zmiany poziomu własnych standardów pod wpływem aktualnych doświadczeń zostało, bodaj po raz pierwszy, zauważone przez E. Stauba, który użył pojęcia „równowagi hedonistycznej” (Staub 1976). Wedle tej hipotezy jednostka stara się zachować równowagę między tym, jak sama się czuje, a tym, jak czują się inni: dlatego, gdy sama czuje i się lepiej, jest skłonna starać się o to, aby i inni czuli się lepiej; natomiast gorsze samopoczucie skłania do działania przeciwnego, a przynajmniej do tego, by nie reagować na cu­dze „dolegliwości”. Podstawą porównania jest nie tylko aktual­na relacja stanu emocjonalnego „ja—inni”, lecz także relacja stanu aktualnego podmiotu do jego stanu typowego (zwykłe­go). Sprawy tej, jako zbyt szczegółowej, nie będę tu bliżej J omawiał.Przypuszczenie, iż modyfikacja poziomu własnych standardów pod wpływem aktualnych doświadczeń tłumaczy obserwowane różnice w gotowości do działań prospołecznych, przypisywane wpływowi nastroju, wydaje się wyjaśniać niektóre sprzecz­ności między uzyskanymi rezultatami eksperymentalnymi.I tak L. Berkowitz i W. Connor stwierdzili, że sukces wzmagał wysiłek na rzecz osoby zależnej od badanego, a nie miał wpływu na wysiłek na rzecz osoby mało zależnej od badanego (Berkowitz 1972). Otóż przyjmując, ż

NASTRÓJ A ZACHOWANIE

Woman girl experiencing different emotions set collection horror sadness joy isolated on white background

Również gdy powtarzano eksperymenty ma­jące dowieść roli nastroju w powstaniu zachowań prospołecz­nych i starano się mierzyć jego przejawy, nie uzyskiwano po­zytywnego związku (por. Wispć, Kiecolt, Long 1975), co wska­zuje iż zależność między stanem emocjonalnym a zachowa­niem prospołecznym jest bardziej skomplikowana, niż to su­gerowano w niektórych publikacjach.Badania wskazujące, że doświadczenie emocjonalne może wpływać na zachowanie prospołeczne, aczkolwiek niejedno­znaczne, nasuwają pytanie: dzięki czemu taka zależność mogła­by występować?Pewną odpowiedź na postawione wyżej pytanie można zapro­ponować, rozważając dalsze implikacje naszej hipotezy o „generalizacji własnych standardów”. Nietrudno przypuścić, iż efekt generalizacji będzie zależał od poziomu tych standardów. Jednostka może w różnych momentach swego życia traktować jako „stan naturalny” różny stopień zaspokojenia potrzeb czy niedostatku; ujmując to ogólniej — może dysponować różnymi standardami „pomyślności”. Standardy takie — jak wszyscy wiemy o tym z osobistego doświadczenia —ulegają waha­niom pod wpływem aktualnych doświadczeń. Pozytywne do­świadczenia mogą sprzyjać podwyższeniu, a negatywne — ob­niżeniu standardów. Jeżeli więc jednostkę spotkało niepowo­dzenie lub strata, bądź została źle potraktowana, albo odczu­wa dolegliwość fizyczną, to wszystkie tego rodzaju czynniki mogą obniżać jej wyobrażenia o tym, co jest „normalne” (i zwykle je obniżają); przeciwnie zaś, doświadczenia pozytyw­ne miewają wpływ podwyższający na osobiste standardy jed­nostki.

KSZTAŁT SYSTEMU

images (2)

O  kształcie systemu decydują bowiem także indywidualne losy życiowe jednostki, a także aktywne przeobrażenia, jakie dokonują się w systemie poznawczym człowieka.Treści zawarte w „strukturze ja” współokreślają, jak blisko (czy daleko) inni ludzie (czy kategorie osób) są lokowani w stosunku do podmiotu. W tych wypadkach, gdy w „ja” do­minują treści „odróżniające”, wówczas dytans ja inni staje się duży, a tym samym wrażliwość na los innych  mniejsza. Natomiast wtedy, gdy w „ja” dominować będą elementy skła­niające do utożsamiania się z innymi poczucie bliskości ja inni może być silniejsze. Pewne fakty zebrane przez człon­ków naszego zespołu zdają się podtrzymywać ten tok rozu­mowania. tak M. Z. Smoleńska sformułowała przypuszczenie, iż w ob­razie własnej osoby u młodzieży, która posiada jakieś wyjątko­we uzdolnienia, można spodziewać się treści sprzyjających po­wstaniu większego dystansu psychologicznego ja inni. Treści sprzyjające owemu odróżnieniu pochodzić mogą zarówno z doświadczeń „odróżniających”, jak też mogą być następ­stwem wpływu środowiska wychowawczego i rodziców, którzy, dostrzegając jakieś szczególne uzdolnienia, akcentują je sprzyjają w ten sposób nadaniu specjalnej wagi wymiarom, różniącym dziecko od pozostałych dzieci. W rezultacie spodzie­wać się można, iż u takich dzieci: poczucie podobieństwa ja inni będzie mniejsze niż u dzieci nie wyróżniających się pod względem zdolności; ich wrażliwość na stany innych, a w konsekwencji ich po­stawy prospołeczne będą miały węższy zakres niż postawy prospołeczne dzieci „kontrolnych”.

OKREŚLENIE SAMEGO SIEBIE

emocje-mezczyzna-twarz

Jednym z podstawowych procesow zachodzących w trakcie wyłaniania się „struk­tury ja jest proces „samookreślenia”, a więc przypisywania sobie określonych właściwości. Proces ten dokonuje się przede wszystkim w toku porównywania siebie z innymi. Konsekwen­cją tych porównań jest określenie tego, czy i pod jakimi względami podmiot jest taki sam jak inni, a pod jakimi wzglę­dami i jak bardzo różni się od innych (por. Zaborowski 1976, s. 271 i n.). W zależności od przebiegu i wyników tego procesu w obrazie siebie samego może znaleźć się mniej lub więcej treści odróżniających jednostkę od innych ludzi. W przypad­kach skrajnych możemy spotkać z jednej strony ludzi, którzy mysią o sobie, iż są „tacy sami jak inni ludzie”, z drugiej zaś osoby, które uważają się za całkowicie wyjątkowe, nie mające nic wspólnego z‘innymi ludźmi. Między tymi dwoma skrajnymi typami wyobrażeń na temat samego siebie znaleźć można nieskończoną liczbę form przejściowych; Proces określania samego siebie nie jest naszym własnym dziełem. Dymensje oraz reguły rozmieszczania obiektów spo­łecznych przyswaja jednostka wraz z procesem przyswajania kultury. Pośrednikiem w tym procesie przyswajania kultury są rodzice i wychowawcy, od nich więc zależeć będą w du­żym stopniu wyniki tego procesu. Mimo że repertuar dymen- sji, ich organizacja i hierarchia zależą od kultury, w której człowiek wzrasta, nie zapewnia to pełnej identyczności syste­mu dymensji u wszystkich członków danego społeczeństwa.

POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI

images

Przeciwnie, ich poczucie własnej wartości związane było z umiejętnością efektywnego poradzenia sobie z zaistniałą sy­tuacją z tym, czy efektywnie kontrolowali sytuację, czy umieli ‚zapanować nad więźniami .Do ustanowienia ostrej granicy ja (my) inny (inni) mogą przyczyniać się cechy powierzchowności. Piszący te słowa był świadkiem, jak gromada dzieci w wieku ok. pięciu do jede­nastu lat gwałtownie zaatakowała dorosłego, niedorozwiniętego mężczyznę idącego samotnie przez podwórko i w żaden spo- . sób nie prowokującego ich. Dzieci te, bez żadnej widocznej przyczyny, rzuciły się na niego z krzykiem, szturchając go kopiąc. Wszystkie były porządnie ubrane i najwyraźniej po­chodziły z rodzin dość zamożnych rodziców, a rzecz miała miejsce w domu zamieszkałym przez inteligencję. Dzieci, za­trzymane na „gorącym uczynku”, na pytanie: „jak mogłyście zachować się w ten sposób wobec nieszczęśliwego człowieka” odpowiedziały niemal chórem: „to nie człowiek, to jakaś mał­pa”. Wspomniane dzieci najwyraźniej nie sądziły, że w tym | wypadku obowiązują te same zasady, które obowiązują wobec wszystkich innych ludzi. Niedorozwinięty mężczyzna mieścił j się poza kategorią „człowieka”, a wzbudzając w nich podnie- j cenie swoim niezwykłym wyglądem, wywołał atak, który nie j pociągał za sobą żadnego poczucia winy.

DRAMATYCZNY PRZYKŁAD

pobrane

Dramatycznym przykładem tego rodzaju zjawiska są wyniki eksperymentu przeprowadzonego przez P. Zimbardo i jego współpracowników nad „sztucznym więzieniem”. Jako uczestników eksperymentu wybrano, ze względów finan­sowych (uczestnicy otrzymali wynagrodzenie 15 doi. dzien­nie) 24 młodych ludzi spośród 70 kandydatów ubiegających się o udział w eksperymencie. Wybrano osoby, które nie przyjaźniły się ze sobą, nie miały żadnych psychologicznych problemów, nie popełniały żadnych wykroczeń, nie naduży­wały leków itp. chodziło o osoby w pełni zdrowe fizycznie i psychicznie, inteligentne, nie nasuwające problemów ze względów społecznych. Z grupy wybranych wylosowano po­łowę do roli strażników, połowę zaś do roli więźniów. Eksperyment rozpoczął się dzięki pomocy miejscowej policji w sposób całkowicie realistyczny. Samochód policyjny podjeż­dżał pod miejsca zamieszkania przyszłych więźniów, policjanci dokonywali aresztu (pod zarzutem udziału w napadzie), prze­prowadzali rewizję osobistą, zakładali kajdanki i przewozili na posterunek. Tam dokonywano wszystkich normalnych czynności służbowych (pobieranie odcisków palców, rejestra­cja), a następnie z zawiązanymi oczyma przewożono „podejrza­nych” do „miejscowego więzienia”.

WŁASNOŚĆ DYMENSJI

zywa-wiara-foto-main

Nasze dotychczasowe rozumowanie zakładało, że obiekty społeczne (np. osoby) mogą być lokowane od siebie w różnych dystansach. Jednakże niektóre obserwacje w sytuacjach naturalnych, a także teoretyczna analiza pro­wadzona przez Tajfela i jego współpracowników (Tajfel 1974) wskazują, że dość często mamy do czynienia z uporządkowa­niem dychotomicznym: człowiek dzieli świat na jakościowo odrębne kategorie. Powstaje pytanie: z jakich powodów upo­rządkowanie przybiera charakter dychotomiczny, a nie dy- mensjonalny? Można wskazać kilka czynników, które wydają się o tym decydować.Szczególnie istotnym są obiektywne reguły podziału: tam, gdzie istnieje jakaś wyraźna, nieciągła cecha różniąca ludzi’ a zarazem, gdy różnicy tej cechy odpowiadają wyraźnie różne konsekwencje, wtedy może powstać bardzo ostre i klarowne rozróżnienie: my—oni. Na przykład dwa ugrupowania zwal­czające się wzajemnie: dwa narody, dwie klasy, dwie rodziny stwarzają ostrą ii wyraźną podstawę dla podziału my—oni. Przez pewne stosunkowo proste zabiegi można bardzo łatwo taki podział eksperymentalnie wywołać; pouczają o tym znane eksperymenty M. Sherifa (Sherif 1958, por. Mika 1964). Poucza o  tym także doświadczenie współczesne wskazujące, jak łatwo w wypadkach niewielkich różnic językowych lub wyznanio­wych, bądź geograficznych mogą powstawać silne uczucia gru­powe, gdy ogromnej solidarności werwnątrzgrupawej towarzy­szy silna wrogość wobec osób do grupy nie należących.